Wartownik i jego współtowarzysz Agent BOR, strzegący Belwederu skończyli właśnie palić Marllboro, kiedy do ich uszu dotarł suchy przytłumiony odgłos wystrzału. Zamurowało ich, po chwili Borowiec powiedział, tak to musi być Kaliber 9, wartownik upierał się że to TT-ka…
wrzesień 19, 2008...3:30 pm
opowiadanie na Dzień Wojska i Milicji które dla Pani z Naszej Klasy napisali Pajacyk i Dziadek razem solidarnie…
Przejdź do Komentarzy





6 komentarzy
wrzesień 22, 2008 o 2:30 pm
a ja myślę, że był to Kaliber 44.
wrzesień 22, 2008 o 3:52 pm
Tata mówi że przydałby się Te 34. a Dziadek że Jot 23 ale ja ani tego ani tego nie rozumiem.
wrzesień 22, 2008 o 5:33 pm
albo witamina Be12, pomaga w wytwarzaniu Czerwonych Ciałek.
wrzesień 22, 2008 o 5:41 pm
be szesnaście chyba. to to co Babcia dostaje na receptę za darmo a później Mama jej pełne szuflady wyrzuca a Tata wrzeszczy że to z jego Pieniedzy. ale jak z jego jak Darmowe?
a Dzaiadk mówi wtedy że na to tyle lat pracował i dopiero zaczyna się Awantutra w domu…
a wszystko przez Zdrowie.
wrzesień 22, 2008 o 7:48 pm
to w Szufladzie, to taka inna witamina Babci. jak znów będziecie wyrzucać, to dajcie znać, załatwi się jakiś Transport.
wrzesień 23, 2008 o 7:38 am
no nie! na to mnie Pan nie nabierze! co w tej szufladzie bylo wartosciowego to już myśmy ze Starszymi Kolegami zabrali…